Kulinarna rozprawa o znaczeniu wisienki

Najstarszy zawód świata, prehistoryczne malowidła, ciągłość rasy ludzkiej i przyrost naturalny. Naszego gatunku zamiłowanie do eskalacji stosunków międzyludzkich. Nasza biologiczna potrzeba. Nasz człowieczy obowiązek. Nasza rozrywka, nasza sztuka, nasz lukratywny biznes. Nasza przestępczość, nasze lekarstwo, nasza codzienność. Nasza ero-pornosprawa o delikatnych granicach estetyczno-formalnych. Gdzie znajduje się różnica i co, prócz miejsca w słowniku, dzieli erotykę i pornografię?

Czytelniku. Wyobraź sobie, jak misternie i starannie układasz w skupieniu wisienki na torcie, który przygotowałeś. Włożyłeś w pracę serce, zainwestowałeś dużo czasu. Teraz podziwiasz efekt i tak naprawdę chciałbyś, aby tego tortu nikt nie zjadł. Abyś mógł na niego patrzyć i napawać się myślą o tym, jaki jest idealny. Jak pięknie będzie, kiedy wreszcie zasmakujesz pełni jego wartości. Czerwone wisienki zostawisz na koniec.

Możesz ich też nie układać. Możesz nawet nie czekać, aż krem zastygnie. Możesz rzucić się na deser
i rozprawić się z nim w mgnieniu oka. Możesz zapomnieć o wynalazku królowej Bony i zjeść go rękami.

Smakuje?

Możesz też wziąć dokładkę, a na pewno możesz zapomnieć o diecie. Najlepiej z resztą zrobisz, jeśli nie będziesz fatygował się żadnymi myślami. Ta kulinarna metafora o znaczeniu wisienki obrazuje, dlaczego styl pokazania determinuje końcowy efekt. Wszak pornografia to tort bez wiśni. Łatwo dostępna, jednoskładnikowa uczta ciała. Zawsze podana na tacy, wprost i dobitnie. Dosłowność pożera wyobraźnię, a chuć – uczucia. Erotyka, natomiast, polega na subiektywnej ocenie zawartości cukru w cukrze. To stopniowanie konkretnych emocji w tekście, obrazie czy filmie.

Kontynuując wątek kulinarny, można uznać, że erotyka to pornografia na diecie.
Odchudzona z wulgarności, prezentująca zdrowsze i ładniej przybrane potrawy dla duszy.
Sekretem samego widza będzie, czy dany fragment budzi jego zmysły i czy w myślach przypomniał sobie, czym jest uwielbienie ciała. A dzięki nieskończonej ilości potencjalnie erotycznych obrazów, uważny odbiorca sztuki wyostrzy swoją wrażliwość. Wydobędzie z niej szereg wartości dodanych, pozna nowe możliwości. Zachowa godność, przystojność i powagę jakiejkolwiek sytuacji. Nie zawaha się przed kupnem fontanny
z aniołkiem w rajskim stroju.

W kinie nie znajdzie pół-pornograficznego filmu. Dzięki znanym definicjom będzie wiedział, co przystoi,
a gdzie zamknąć dzieciom oczy. Szczęśliwie tako rzecze prawo, iż tematyka owa nie przewiduje półśrodków. Przystoi zatem, Czytelniku, być ustawodawcy wdzięcznym. Wszak zawsze wiemy, kiedy czas się zarumienić.

Smacznego!

Autorka: Natalia Miszczak
Notka nagrodzona w konkursie na letni staż w agencji Publicon

Odpowiedz